Kojące współczucie

Jak oceniasz siebie i swój ubiegły rok? Na plus? Na minus? Tak i tak? Co zamierzasz w tym roku? Zmiany? Postanowienia? Słomiany zapał czy wytrwała praca? I czy w tym wszystkim jest miejsce na współczucie dla siebie i dla innych?

O co chodzi z tym współczuciem i po co nam ono? Współczucie znajduje miejsce i czas na zobaczenie ran i tego co nie wyszło. Na płacz i na ukojenie. Na ból i na uzdrowienie z bólu. Na uznanie tego co trudne i w perspektywie na zmianę tego. Czasem ktoś może chcieć zmieniać wszystko już. Postanowienia, ciężka praca, zmiany, idealność. Jednak nie zawsze najlepszym podejściem jest przeskoczenie od razu do zmian i działania. Czasem trzeba zacząć od kojącego współczucia. Od uznania tego co trudne, ciężkie, raniące. Od pochylenia się nad tym i opatrzenia ran. Polania ich balsamem współczucia, uwagi, życzliwości, zrozumienia. Zmiany czasem potrzebują przygotowań. I tymi przygotowaniami może być nieraz kojące współczucie. Dla siebie i dla innych. Jak zdobywać szczyt góry, gdy nogi wymagają odpoczynku? Jak przepłynąć ocean, gdy lęk przed wodą blokuje nawet podejście do linii brzegowej?

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Współczucie nie oznacza, że nic nie należy zmieniać, starać się, pracować nad czymś. Wręcz przeciwnie. Ale może być ono początkiem zmiany. Punktem wyjścia do dalszych kroków. I zrozumieniem, gdy zmiany nie nadejdą tak szybko jak ktoś planował.

A Ty? Masz współczucie?

Dziękuję, że jesteś! Trzymaj się ciepło! 🙂

Photo by ozundunyasina on Pexels.com