
Decyzje podejmujemy codziennie. Mnóstwo. Zaczynając od codziennych, kończąc na tych życiowych. Wszystkie są w jakiś sposób ważne. Każda przybliża nas do czegoś. Warto wiedzieć do czego chcemy, żeby decyzje nas przybliżały, wówczas łatwiej będzie je podjąć, lub trudniej? Ciężko się zdecydować…
Myślę, że nasze decyzje, oprócz oczywiście pewnego klimatu, celu samego w sobie, mogą mieć też ogólne zabarwienie. Mogą być (np. w większości lub w jakimś konkretnym aspekcie rzeczywistości) rozwijające, twórcze lub wręcz przeciwnie. Jednak nie chcę się tu skupiać na wyznaczaniu celów, rozwoju, mówieniu że trzeba iść dalej, wyżej itd. Raczej chcę zaprosić Cię do refleksji, zadania sobie pytania, jakie ogólne zabarwienie, jaki motyw przewodni towarzyszy Twoim decyzjom? Jaki jest Twój kierunek i czy wybierasz życie podejmując kolejną decyzję? Jak bardzo to życie wybierasz?
W tym miejscu może być potrzebne małe rozwinięcie. Przez życie można rozumieć między innymi to co służy Tobie i innym osobom, to co daje nadzieję, spokój, życzliwość, współczucie, miłość, wdzięczność, to co buduje, łączy, to co nie niszczy, nie dzieli. Wówczas wybory mogą dotyczyć między innymi tego, jak pożytkuje swój czas wolny (czy wybieram takie opcje, które mi służą w danym czasie), czy rozwijam wartościowe dla mnie relacje (może nie rozwijam do końca, bo daje się porwać innym rzeczom bez których świat mógłby funkcjonować), czy mając możliwość odniesienia jakiegoś sukcesu decyduję się na to (a może stwierdzam że nie zasługuje, boję się zaryzykować, spróbować, mówię sobie że to co jest to wystarczy, mimo że czuję że chcę więcej i bardziej), czy decyduje się na dobre zmiany w życiu (a może ulegam przekonaniom, stereotypom, opinii), czy sięgam po to co mi służy, czego chcę i co dobre (a może się zatrzymuje i tkwię w stanie napięcia między „nie mam” – „mam trochę” a – „mam w pełni i obfitości”).
Może się wydawać, że przecież podejmując jakąkolwiek decyzję kierujemy się przecież automatycznie życiem. I jeśli tak jest w Twoim przypadku, to możesz w tym momencie uśmiechnąć się życzliwie do siebie i przyznać sobie, że zrobiłeś kawał dobrej roboty. A jeśli zauważasz, że nie wybierasz zazwyczaj życia, że wybierasz je częściowo, albo tak „na pół gwizdka”, to dziś warto zadać sobie to pytanie – „jak bardzo wybierasz życie?”. I dalej można dodać pytania: co Cię powstrzymuje przed wybraniem życia w pełni? Może własne przekonania, poczucie niewystarczalności, nieadekwatności (to nieraz takie kłody, które sami sobie rzucamy pod nogi – więc i my sami możemy je usunąć!)? Może jakaś sytuacja (pytanie na ile możliwa jest zmiana sytuacji lub zmiana spojrzenia na sytuację – któraś opcja z pewnością jest możliwa!)? Może zostajesz zatrzymany przez siebie na własnym lęku, żalu, poczuciu winy lub smutku, agresji lub złości, a może na czymś czego nie rozumiesz? (co możesz zrobić by zrozumieć lub zacząć rozumieć?). Wychodzi na to, że ostatecznie za wybór życia odpowiadamy… my sami.
Przychodzi mi do głowy, że przydałoby się tu spore rozwinięcie o autodestrukcji we własnym życiu, czyli jak nieraz możemy sabotować nasze możliwości, sukcesy, relacje, szczęście itd., ale na to może znajdzie się miejsce w osobnym artykule (choć jeśli czujesz, że to temat dla Ciebie, to już teraz zachęcam do zgłębiania tematu).
A gdy wybierzesz życie, tak wewnętrznie, prawdziwie i głęboko. Gdy codziennie będziesz zanurzać się w pragnieniu by żyć bardziej. Wówczas wszystkie decyzje podporządkują się temu głównemu pragnieniu i będziesz mógł realizować życie, żyć, bardziej (jednak celowo nie skupiam się na tym jako celu, typu „znajdź 5 sfer, w których nie wybierasz życia lub robisz to w mniejszym stopniu i zmień to”, raczej to coś głębszego, coś z czym trzeba współgrać, współbrzmieć, zmieniać szanując siebie, swoje możliwości, granice i ograniczenia, swój lęk i obawy, swoją gotowość, a nie narzucać sobie nieraz dość powierzchownie zmian).
To jak? Wybierasz życie?
Idziesz? Chodź!
Photo by Kripesh adwani on Pexels.com
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.